Cisza

Cisza – pozwala wyobrazić sobie szum własnej krwi w żyłach.. z daleka patrzy jak ta krew spływa ze stołu na brudną podłogę. Patrzy na to wszystko i trwa tak nie wzruszona. Spłoszona oczekiwanym odgłosem upadającego ostrza, które uwolniło się ze świadomej swego czynu dłoni, kryje się na chwilę i zaraz potem powraca z twarzą kamienną. Słucha gasnącego oddechu.

Skinieniem palca zburzyła zamknięte fasady mojego surowego porządku, pisząc o nim literami jaskrawej pogardy. Dała nadzieję i zaraz potem odwróciła swą twarz, gasząc życiodajne Słońce.