15/06/2006
89-210
pobudka. zamiast oczu - dwa przecinki, sięgam po telefon.. za kilkanaście minut będzie szósta. nie wyłączam telefonu, bo to nie on mnie obudził lecz ptaki za oknem, bijące się o okruchy chleba. słońce z nieskrywaną śmiałością zagląda do pokoju. wstaję. w kuchennej szafce wita mnie pachnąca kawa - wsypuję 3 czubate łyżeczki do kubka i zalewam wrzątkiem po sam jego brzeg. prysznic. ciepła woda i szampon, potem ręcznik i kapcie. wychodzę do ogrodu, jest ciepło.
zostaję tu.
